Ile może trwać praca tymczasowa? Ciekawy przypadek polskiej pary w Niemczech
Wiele osób traktuje pracę tymczasową w Niemczech jako krótki epizod – kilka miesięcy, jeden kontrakt i powrót do Polski. Ale są też tacy, którzy wracają… i to nie raz. Ania i Kamil to para narzeczonych, która z Kirsch Services współpracuje już od 2018 roku. W tym czasie pracowali w różnych miejscach, przy różnych projektach, ale jedno się nie zmieniło – agencja, z którą wyjeżdżają. Zapytaliśmy ich, jak wygląda taka wieloletnia współpraca w praktyce.
Jak zaczęła się wasza przygoda z pracą w Niemczech?
Ania: Trochę przypadkiem. Szukaliśmy z Kamilem pracy za granicą i trafiliśmy na ofertę w fabryce ciastek w Norymberdze. To był 2018 rok. Chcieliśmy pojechać „na chwilę”, zobaczyć, jak to wygląda.
I ta „chwila” trwa już… 8 lat?
Ania: (śmiech) Dokładnie tak. Po pierwszym wyjeździe wróciliśmy do Polski, ale wiedzieliśmy, że to nie koniec. Warunki były w porządku, wszystko się zgadzało, więc kiedy pojawiła się kolejna oferta, długo się nie zastanawialiśmy.
Gdzie trafiliście po pierwszym kontrakcie?
Kamil: Na magazyn z odzieżą, gdzie pracowaliśmy jako komisjonerzy. To był nasz najdłuższy etap, około 3 lata. Praca była dosyć dynamiczna, ale szybko można było się wdrożyć.
A potem przyszła zmiana branży…
Kamil: Tak. W 2022 roku pojechaliśmy do fabryki ciastek w Kahla, ale już na inne stanowiska – jako operatorzy maszyn produkcyjnych. To było coś nowego, większa odpowiedzialność, ale też większe możliwości. Pracowaliśmy tam do roku 2024.
Czyli nie staliście w miejscu. A czy te zmiany zakładów i stanowisk na kolejnych kontraktach były dla was okej?
Ania: Zdecydowanie, bo każdy wyjazd był trochę inny. Nawet jeśli wracaliśmy do branży spożywczej, to stanowisko czy zakres obowiązków się zmieniał. Dzięki temu nie było monotonii.
Co było dalej?
Kamil: Po Kahli trafiliśmy do Klosterhäseler, gdzie pracowaliśmy przy produkcji spodów do pizzy i ciasta francuskiego. To był kolejny ciekawy etap – inna fabryka, inni ludzie, nowe doświadczenia. Tam byliśmy do 2025 roku.
A dziś?
Kamil: Wróciliśmy do Kahli, znowu do fabryki ciastek. I pracujemy tam do teraz.
Ania: To było trochę jak powrót „na swoje”, bo znaliśmy już miejsce i ludzi.
Co sprawia, że wracacie do Kirscha, zamiast szukać czegoś zupełnie nowego?
Ania: Przede wszystkim pewność. Wiemy, czego się spodziewać: że warunki będą zgodne z ofertą, że zakwaterowanie będzie ogarnięte, że ktoś odbierze telefon, kiedy coś się dzieje.
Kamil: Moglibyśmy za każdym razem jeździć z inną firmą, ale po co? Wolimy sprawdzone rozwiązania. Różnorodność miejsc pracy jest jak najbardziej okej pod warunkiem, że agencja zostaje ta sama.
Czy w takim razie praca tymczasowa może być waszym zdaniem „na lata”?
Ania: Myślę, że jesteśmy tego najlepszym przykładem. To nie musi być tak, że jedziesz raz i koniec. Możesz wracać, zmieniać miejsca, zdobywać nowe doświadczenia.
Kamil: A przy tym mieć to poczucie stabilności, bo współpracujesz z jedną firmą, którą już znasz i która zna ciebie. To się sprawdza po prostu na dłuższą metę.
Co powiedzielibyście osobom, które dopiero rozważają pierwszy wyjazd?
Ania: Żeby się nie bały i spróbowały. Nawet jeśli ktoś myśli o krótkim wyjeździe, to nigdy nie wiadomo, czy nie przerodzi się to w coś dłuższego, tak jak u nas.
Myślisz o pracy w Niemczech? Niezależnie od tego, czy planujesz wyjazd na kilka miesięcy, czy szukasz czegoś na dłużej, postaw na sprawdzone rozwiązanie. Sprawdź aktualne oferty pracy w Kirschu. Kto wie, może to początek Twojej wieloletniej historii!