Czy Kirsch na lata to dobry pomysł? Rozmowa z Polakami w Hamburgu

Judyta i Błażej współpracowali z Kirschem ponad 3 lata – w różnych miejscach i na różnych stanowiskach. W tej chwili pracują w centrum logistycznym znanego marketu spożywczego i są już zatrudnieni bezpośrednio u klienta. Poprosiliśmy ich, by podzielili się swoim doświadczeniem z osobami, które myślą nad rozpoczęciem pracy w Niemczech.

Jak wspominacie swoje początki w logistyce?
Zaraz po ukończeniu szkoły średniej, nie mając żadnych szerszych perspektyw przed sobą, postanowiliśmy wyjechać do Niemiec do pracy. Znaleźliśmy ogłoszenie Kirscha o pracy w magazynie z ubraniami. Aplikowaliśmy, przeszliśmy rekrutację i tak się zaczęło. A co do samej pracy, to na początku były to najprostsze zadania komisjonerskie…

Na czym polegała ta praca?
Głównie na kompletowaniu ubrań i innych akcesoriów. Była to praca w ciągłym ruchu. Nam to akurat bardzo odpowiadało, choć wiadomo, że praca w magazynie nie jest dla każdego. Pracowało tam bardzo dużo młodych osób, co było dodatkowym atutem. Miło wspominamy ten początkowy okres, ale po jakimś czasie chcieliśmy już czegoś więcej.

Więcej, czyli…?
Większe pieniądze i możliwość zdobycia nowego doświadczenia, jakiegoś rozwoju. Zaproponowano nam pracę na wózkach elektrycznych, bo podobno kierownik widział w nas potencjał 😉 Wtedy do końca nie wiedzieliśmy, jak to działa, ale podjęliśmy wyzwanie. Przeszliśmy szkolenie wewnętrzne i po czasie okazało się, że radzimy sobie całkiem nieźle.

Jak długo tam pracowaliście?
W tym magazynie przepracowaliśmy cały projekt, czyli chyba z 9 miesięcy. Wydaje się długo, ale zleciało szybko. Praca była fajna, koordynator w porządku, a mieszkanie całkiem ładne. 

Ale nie wróciliście jeszcze wtedy do Polski. Co było dalej?
Pojawiła się propozycja zdobycia uprawnień na wózki widłowe i późniejszej pracy w magazynie spożywczym. Wcześniej nie wiedzieliśmy, że Kirsch wyrabia takie uprawnienia całkowicie darmowo. Wszystko po polsku, dobrze zorganizowane, dwa dni szkolenia i mieliśmy papiery. I od razu mogliśmy aplikować do pracy w nowym miejscu.

Gdzie skierowano Was tym razem?
Miejscowość pod Hamburgiem. Fajna okolica i dość blisko morza. 

A więc wózki widłowe – opowiedzcie coś o tej pracy.
To też było komisjonowanie, ale tym razem produktów spożywczych dla… znanego wszystkim marketu, ale chyba nie możemy wymieniać go z nazwy 😉 Praca na wózkach widłowych i w zestawie słuchawkowym. Znaliśmy już mniej więcej specyfikę takiej pracy z poprzedniego magazynu, ale jednak co branża, to zawsze trochę inne zasady.

Po kilku latach pracy z Kirschem dostaliście zatrudnienie bezpośrednio w zakładzie. Co skłoniło Was do pozostania w tym miejscu na dłużej?
Zarobki – to wiadomo. Ale nie tylko one. Praca z Kirschem dodała nam pewności siebie, pozwoliła zdobyć doświadczenie i otworzyć sobie furtkę, której wcześniej nawet nie widzieliśmy. Ludzie byli w porządku, koordynator i zakwaterowanie też. No i ta okolica 🙂 Jesteśmy tu już jakiś czas i wiemy, że to była dobra decyzja. Wiadomo, że cięższe dni też się zdarzają, jak to w pracy – ale ogółem jesteśmy bardzo zadowoleni.

Na koniec pytanie szczególnie ważne dla czytelników naszego bloga: jakich wskazówek udzielilibyście osobom, które wahają się przed podjęciem decyzji o pracy w Niemczech?
Podejmować wyzwania, nie bać się. Być szczerym od początku wobec rekruterów i koordynatorów, bo wiemy, że to naprawdę robi różnicę. I przede wszystkim dać sobie szansę 🙂 

Jeśli interesuje Cię taka ścieżka zawodowa, jaką podjęli Judyta i Błażej, przejrzyj aktualne oferty pracy i wyślij zgłoszenie. A jeśli chcesz tylko o coś zapytać, śmiało pisz lub dzwoń do nas!